Mama ciągle była zajęta pracą, a to w domu, a to w ogródku albo przy kurach na podwórzu. Codziennie na stolnicy wyrabiała ciasto na domowy makaron, sypała mąkę, formowała ją na kształt góry wulkanicznej, do otworu wlewała trochę wody i wbijała jajka. Potem wyrabiała ciasto, wałkowała je cienko, a na koniec kroiła ostrym nożem na drobniutkie niteczki. Od tego krojenia miała kilka starych blizn na palcach.

Więcej…