Tag: Ameryka

8. Kryzys Kubański

Pogoda w Pełczyskach, po naszej przeprowadzce, była piękna, wrzesień słoneczny, bezdeszczowy, ciepły, cichy i spokojny. Słońce świeciło już niżej, jesiennie, przez co horyzont jakby spłaszczył się, ale i nieco wydłużył, więcej było widać szczegółów, na przykład wierzby rosnące szeregami na łąkach i wieże pobliskiej Wiślicy. Powietrze nadal było przezroczyste, tylko lekko spatynowane, przybrudzone dymem z ognisk, jakie rozpalano w polach. Po lekcjach, na wzgórzu, w gęstej trawie pod aleją rozłożystych drzew, aż roiło się od brązowych kulek kasztanów, a obok leżały zżółkłe kolczaste skórki, z których wypadły.

Zaszywałem się w małym sadzie koło szkoły, wśród krzewów agrestu, gdzie rosła grusza rodząca soczyste i przesłodkie żółte owoce, w których wprost kipiał gęsty, biały sok aż spływał po brodzie i kapał na trawę. Pełno owoców leżało pod drzewem i krążyły nad nimi upojone zapachem osy, które drążyły w nich korytarze. Liście już żółkły i spływały z drzew wolno, szeleszcząc między gałęziami, zanim spoczęły leciutko na ziemi.

Więcej…

7. Paczka z Ameryki

Najtragiczniejszym wydarzeniem w życiu mojej mamy, wówczas małej dziewczynki, była śmierć jej ojca. W rodzinie nie mówiono o tym, ale dziadek lubił podobno wypić i wpadł w Ameryce w nałóg. Pewnie dlatego mama nigdy  w życiu nie tknęła kieliszka z alkoholem.

Dziadek po powrocie zza oceanu, gdzie pojechał szukać zarobku, rozchorował się i zmarł przedwcześnie, choć mama bardzo się modliła, żeby wyzdrowiał. Od tego czasu czuła się skrzywdzona przez los i już pozostała w pewnym sensie małą dziewczynką. Pies dziadka po pogrzebie nie chciał odejść od grobu swojego pana i pozostał na cmentarzu. Przychodził do domu tylko po jedzenie.

Więcej…

© 2021 Latarnia Umarłych na Ponidziu

Theme by Anders NorenUp ↑