Kategoria: Opowiadania (Page 1 of 3)

Zbiór opowiadań traktujących o Ponidziu z przeszłości.

Latarnia umarłych w formie e-booka!

Cykl „Latarnia umarłych na Ponidziu” dotarł do końca pierwszego etapu. W najbliższych tygodniach, będziemy przygotowywać wydanie książkowe, o czym poinformujemy Państwa na tej stronie i na naszej stronie na facebooku. Dziękujemy serdecznie za okazane wsparcie i wierne czytanie kolejnych odcinków.

W tej chwili, przedstawiamy wydanie elektronicznie, dostępne bezpłatnie do pobrania!

 

ściągnij plik w formacie PDF (18 MB)

 

Ściągnij plik w formacie ePUB (23 MB)

 

26. Okładka „Płomyczka”

Od najwcześniejszych lat mojego życia ojciec, wiejski nauczyciel, przynosił mi do przeglądania egzemplarze „Świerszczyka” i „Płomyczka”. A kiedy nauczyłem się czytać, stałem się ich wiernym czytelnikiem. Do dziś pamiętam niektóre opowiadania i ilustracje. Bardzo podobał mi się numer „Płomyczka”, poświęcony wojskowej defiladzie z okazji tysiąclecia państwa polskiego w Warszawie. Był to historyczny przegląd ubiorów i uzbrojenia Wojska Polskiego, od zarania dziejów aż po współczesne czołgi i rakiety. Znalazło się też w czasopiśmie zdjęcie mojej ulubionej formacji, czyli Czerwonych Beretów, wojsk powietrzno-desantowych.

Więcej…

25. Wrota nieba

Tamtej zimy mama zapisała się na kurs gotowania organizowany przez Koło Gospodyń Wiejskich. Zajęcia odbywały się wieczorami w szkole. Ojciec był zadowolony, bo często narzekał, że mama słabo przygotowuje obiady, nie dodaje przypraw do potraw, nie uznaje surówek i repertuar ma bardzo monotonny. Sam nieraz stawał nad garnkami, ponieważ uważał się za wtajemniczonego w arkana kulinarne. A to za sprawą pobytu w klasztorze w Czernej, gdzie podczas wojny, pracował jako pomocnik kucharza.

Więcej…

24. Remiza

Zawsze mnie dziwiły i zastanawiały nazwiska mieszkańców naszej wsi. Oto pan Świt mieszkał na wzgórzu i wschodzące słońce najpierw padało na dach jego domu. Pan Górniak mieszkał na górze, a pan Doliński w dolinie, między wsią, a wzgórzem Zawinnicą. Jako stały gość w gminnej bibliotece, wypożyczał książki i wieczorami głośno czytał zasłuchanym sąsiadom i wszystkim chętnym z całej wsi. Poza tym był zapalonym strażakiem, a jego wspaniałe konie, na sam dźwięk syreny, umieszczonej na dachu remizy, przebierały nogami i waliły kopytami o ściany stajni. Kiedy pan Doliński zmarł przedwcześnie na raka, jego konie na głos wycia syreny, przybiegały z pola pod remizę. Za rozpędzonymi rumakami biegła zapłakana wdowa, która nie umiała ich zatrzymać.

Więcej…

23. Miejsce urodzenia

Los chciał, że przyszedłem na świat w Skalbmierzu. Moi rodzice byli nauczycielami we wsi Baranów, no i mamę przywieziono do pobliskiego  miasteczka, bo tam była izba porodowa. Niedługo potem władze przeniosły rodziców do Złotej, gdzie ojciec miał posadę kierownika szkoły. Tam chodziłem do przedszkola, a w 1960 r. zamieszkaliśmy w Pełczyskach.

Więcej…

22. W sadzie pana Libiszowskiego

Nasza wieś, Pełczyska, leżała kiedyś na ważnym trakcie handlowym łączącym Kraków, Wiślicę i Sandomierz z Kijowem. Przechodził też przez nią szlak religijny św. Jakuba Apostoła. Nic dziwnego, że dla pielgrzymów postawiono austerię, której opis znajduje się w Księdze Hipotecznej z 1832 r. w Archiwum Państwowym w Pińczowie. Oto on: „Austeria czyli karczma we wsi pod kościołem, murowana, słomą pokryta. Z kominem nad dach wywiedzionym, murowanym, z drabiną na dachu, bez stajni (była dawniej, ale się słyszy: dawniej się spaliła – tylko znaki są: filarki murowane); z sienią wielką. 2-ma izbami i komorą, z oknami szklanymi – piecem – wrotami składanymi i z drzwiami z okuciem żelaznym, powałą bez podłogi, izba jedna obrana na chlew”. Obecnie w miejscu austerii stoi figura św. Floriana.

Więcej…

20. Dom państwa Sojów

Państwo Sojowie mieszkali w starym domu, zbudowanym z miejscowego kamienia, u podnóża góry, na której stały: kościół, plebania i szkoła. Bywałem tam często, bo przyjaźniłem się z ich synem, moim rówieśnikiem, Jurkiem, który do rodziców przyjeżdżał tylko na lato, a całą zimę przebywał u ciotki w Kielcach. Natomiast starszy syn, Lucek, wrócił na wieś do rodziców, bo ciotka go nie chciała. Był z niego bowiem wielki łobuz.

Więcej…

19. Ostatnia bitwa papierowych żołnierzyków

Boguś był bardzo ruchliwy, bezpośredni i śmiały wobec obcych. Miał jasne, niemal białe włosy i niebieskie, niewinne oczy. Jednak w jego uśmiechu krył się jakiś chłopięcy, sowizdrzalski spryt. Chałupa jego rodziców, zbudowana z miejscowego kamienia, stała na stoku między dwiema równoległymi drogami. Jedna z nich już nie była używana przez chłopów, bo zbytnio zapadła się w ziemię, więc powoli zarastała trawą, chwastami oraz młodymi drzewkami. Takich opuszczonych dróg było w okolicy kilka. Niektóre pamiętały jeszcze czasy króla Łokietka.

Więcej…

18. Pan Bolek, nauczyciel

Pan Bolek, nauczyciel wuefu i prac ręcznych, był niewysokim mężczyzną koło trzydziestki. Lepiej z nim było nie zadzierać, o czym najlepiej wiedzieli bywalcy zabaw niedzielnych i wesel. Potrafił się bić, a swoje braki fizyczne, niski wzrost i krótszą lewą rękę, wynagradzał szybkością i sprytem. Miał kumpli w całym powiecie. Kolegował się z pełczyską kawalerką i wystawał z nimi co niedzielę przed kościołem. Znał wszystkie panny i wdowy w okolicy. Ubierał się w ciemne garnitury i zawsze wypastowane półbuty, noszone nawet zimą, bo taki był szyk kawalerski.

Więcej…

« Older posts

© 2020 Latarnia Umarłych na Ponidziu

Theme by Anders NorenUp ↑